Witam Serdecznie na mojej stronie
O mnie
Kontakt
Aktualności
Wystawy dotychczasowe
Galeria
Księga gości
Blog
=> 19.07.2007
=> 19.08.2008
=> 25.08.2008
=> 27.08.2008
=> 12.09.2008
=> 03.10.2008
=> 11.10.2008
=> 18.01.2009
=> 14.02.2009
=> 28.02.2009
=> 10.03.2009
=> 13.03.2009
=> 20.03.2009
=> 29.03.2009
=> 05.04.2009
=> 10.04.2009
=> 18.04.2009
=> 24.04.2009
=> 28.05.2009
=> 14.06.2009
=> 04.07.2009
=> 06.07.2009
=> 08.08,2009
=> 30.09.2009
=> 10.10.2009
=> 14.11.2009
=> 20.11.2009
=> 10.12.2009
=> 23.12.2009
=> 28.12.2009
=> 02.01.2010
=> 09.01.2010
=> 07.02.2010
=> 12.04.2010
=> 09.06.2010
=> 30.06.2010
=> 02.07.2010
=> 07.07.2010
=> 07.08.2010
=> 16.10.2010
=> 06.11.2010
=> 27.11.2010
=> 11.12.2010
=> 23.12.2010
 

05.04.2009

Kolejny piękny dzień...

...a sił brak by cieszyć się życiem...
Właściwie powinnam się smucić, ale na to też nie mam ochoty.
Kolejne plany rozwiał wiatr i siły odeszły.
Bezwład totalny.

Nie skaczę,
nie płaczę,
nie uśmiecham się,
nie krzyczę.

N i e  r o z u m i e m


Poniedziałek. Z nadzieją zaczęłam nowy tydzień. Lubię zaczynanie od nowa.
Jednak cieszę się, że nie stało się nic. Poza tym mam nowy szkicownik!
I pierwszy raz w tym semestrze poszłam na rysunek najedzona.

Wtorek. Kupiłam bilet do kina, inaczej w środę bym się nie wybrała.
Poprawiłam kilka rysunków. Połowę poniszczyłam, muszę teraz nadrobić...
" Dzienniki " noszę wszędzie.  Z wf-u wracałam z Jadzią. Ma wystawę w Wieliczce.
Bardzo sympatyczna i twórcza, a przy tym skromna dziewczyna. Więcej takich!

Środa. Zakręcona jak świński ogon. Rano wykład. potem na targu z Martyną. Kupiłam buty.
Nie ten rozmiar, wróciłam wymienić. Drugi wykład. Zostałam rzecznikiem grupy.
Co ja poradzę na to, że uwielbiam kamorki?
Walkiria zamiast fizyki. Po powrocie Gosina gibanica i seans domowy.
Tym razem Adwokat Diabła.

Czwartek. Pożyczyłam "Sztukę konserwacji" od pana P. Wróciłam z zajęć parkiem Jordana.
Wieczorem w kościele św. Krzyża
- koncert Noro Lim. Jak Ewa niewypowiedzianie śpiewa...
Dziś 4 rocznica śmierci JPII na pierwszych stronach gazet, w radiu, w tv, a pod kurią tłumy.
Tenis stołowy z Madzią, powrót dosyć późno.

Piątek. Nawiałam z rzeźby, żeby przygotować wystawę. Tyle stresu...
Kameralny jak nigdy wernisaż malarstwa. Nie obwiniam pogody. Dziękuję obecnym.
Potem posiadówa u mnie. Uroczy wieczór wspomnień.



Sobota. Cały piękny dzień na akademii... odkułam się z tego powoli... został retusz.
Usatysfakcjonowana na równi ze zmęczeniem oskrobałam z gipsu palce suchości papieru.

Niedziela. Zwalniam N I E C O przed świętami.
Zbieram siły!
Jeżeli taka pogoda się utrzyma to chciałabym ją twórczo wykorzystać.

Stronę odwiedził 34905 odwiedzający (97802 wejścia) .
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja