|
|
28.05.2009
Sesja. Nie lubię tego słowa.
Odbija się na zdrowiu niedoborem snu i towarzystwa. Swoista odmiana nirwany, w której traci się poczucie tożsamości, wartości i rzeczywistości. Niektórzy optują za zasadą trzech "zet".
Ta pozbawiona sensu wizja spędza mi sen z powiek. Chciałabym coś z tego mieć jeszcze!
Żeby przetrwała choć cząstka.
Sesja wbrew pozorom ma dobre strony. Nie mam czasu szukać. Nie mam czasu myśleć.
Nie myślę czego szukam i czego chcę. Robię to, co potrzebne.
Ograniczona odgórnie nie rozpaczam nad bezsilnością. Nie ma niewoli, zachcianek.
Nie ma na to czasu.
Szkoda mi tylko słońca i upływającej młodości.
I straconych złudzeń.
Stronę odwiedził 34905 odwiedzający (97801 wejścia) .
|