Ładna pogoda lubi potęgować smutek.
Poniedziałek w poszukiwaniu straconego czasu, efekt: bez rewelacji.
Kiedyś Artyści o sztuce wiedzieli więcej niż dziś.
A przynajmniej mieli otwarte umysły i pomysł na nią. Dziś dużo jest bałaganu.
Zachorowałam na kwiecistą spódnicę.
Wtorek. Żywice i silikony- pytanie czy potrzebne i na ile, jeżeli proste to czy słuszne?
Jacek Malczewski w Arsenale Muzeum Czartoryskich. Żadna reprodukcja nie odda...
Sposób namalowania ucha Tobiasza rzucił mną o podłogę... Złapałam inspirację w locie.
Potem na rekolekcjach dla artystów. Uważać na dziadków na rowerach.
Mogą zagrażać życiu i zdrowiu otoczenia.
Środa. Jak dobrze, że istnieje aparat! Na pizzy i kawie z Agnieszką. Zawias tysiąclecia.
Dzień telefoniczny. Sprzątanie. Powrót do domu o 23.
Czwartek. Pełne obroty. Sprzątanie itp czyli urabianie się po łokcie.
Poza kilkoma mailami i odnowionymi znajomościami nic nowego.
Przegrywam w karty. W życiu też. Noc spokojną...